czwartek, 28 kwietnia 2011

Tarta z kremem cytrynowym (lemon curd)

Święta, święta i po świętach. Było rodzinnie, przyjacielsko i zdecydowanie za krótko. A najgorsze jest to, że nie miałam czasu robić zdjęć tym wszystkim świątecznym pysznościom! Było ciasto kokosowe, babka, nowojorski sernik (upieczony przez moją siostrę, która chyba wyrwała mi pałeczkę "sernikowca"), tarta cytrynowa i mazurek (pierwszy w moim życiu!). Pragnę podkreślić moją silną wolę: udało mi się nie objadać jak prosiątko, co więcej, nawet schudłam kilka deko. A od wtorku zaczęłam nowe życie, znowu :-) Przez 14 dni zero słodyczy, zero alkoholu, warzywka, owoce, pełne ziarno, etc. Tęskno mi za ukochanym cukrem, łza się w oku kręci gdy pomyślę o czekoladzie, ciasteczkach i lodach. Niestety, muszę się z nimi rozstać na jakiś czas, w przeciwnym razie będę musiała się rozstać z połową mojej szafy. Dzisiaj na osłodę nowego życia-- wspomnienie o tarcie cytrynowej.

Lemon curd to najlepsze co zawdzięczamy kuchni anglo-saskiej (poza masłem orzechowym i brownie). Gęsty kwaskowaty krem o pięknym żółtym kolorze. Idealny do herbatników, biszkoptów, ponoć też do chleba (barbaria!), ale najlepiej smakuje na kruchym spodzie w postaci tarty lub tartaletki. Rodzina się zajadała, ojciec dzielnie asystował, efekt: samozachwyt Kisiela sięgnął zenitu.

Przepis na lemon curd pochodzi od Iny Garten, jest chyba najbardziej tradycyjny z możliwych.

Kruche ciasto przygotuj z tego przepisu i upiecz zanim zabierzesz się za przygotowanie kremu.

Lemon curd
4 cytryny
1.5 szkl cukru
100 g masła
4 duże jajka (w temperaturze pokojowej)
szczypta soli

Delikatnie otrzyj skórkę z cytryn, postaraj się nie zetrzeć białej skórki- jest gorzka i niedobra. Wyciśnij sok z cytryn, potrzebujesz 1/2 szklanki. Skórkę cytrynową zmiksuj z cukrem na gładką masę (konieczny jest blender). Ubij masło mikserem i dodaj skórkę z cukrem. Dodawaj po jednym jajku. Na koniec odrobina soli. Miksuj na gładką masę, następnie przelej ją do rondla z grubym dnem i podgrzewaj na malutkim ogniu. Po ok 10 minutach krem powinien zgęstnieć. Schłodzony krem wyłóż na kruchy spód i odstaw do wystygnięcia. 
Ciasto możesz posypać cukrem pudrem i udekorować plasterkami cytryny.



poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Hummus

W założeniu to był bardzo pracowity weekend. W założeniu Karolina całe dnie spędzała na zajęciach a ja pisałam pracę. W rzeczywistości całe dnie przesypiałyśmy, by popołudniami robić szaleńcze zakupy a nocami bawić się do upadłego. Wczoraj na przykład kolację serwowałam o 5 nad ranem. Co? Steki oczywiście. Ale o tym innym razem. Weekend był z gatunków takich, co chciałoby się przeżywać co tydzień, ale w głębi duszy wiesz, ze nie wytrzymasz więcej jak trzy pod rząd. Więc może i dobrze, że już się skończył?
Z sobotniej wyprawy na targ przytargałam mnóstwo skarbów. Karolina zakochała się w Wiatraku. No bo jak nie kochać cieciorki za 6 zł i czerwonej soczewicy za 8zł? Cieciorkę grzecznie namoczyłam (z lekką obsuwką) bo wiedziałam, że niedzielna robota przed komputerem będzie wymagała ode mnie czegoś do przegryzienia. A co może być lepsze od marchewek z hummusem? Chyba tylko świeży chleb litewski z hummusem. Było jedno i drugie.

Hummus
200 g cieciorki
1 cytryna 
3 ząbki czosnku
1 łyżka pasty sezamowej (tahini, do kupienia w Kuchniach Świata)
chilli
sól

Cieciorkę namocz w zimnej wodzie i odstaw na noc. Następnie odcedź, przełóż do garnka, zalej wodą  (ok pół litra) i gotuj przez godzinę. Fasolka powinna być dość miękka. Po tym czasie zachowaj szklankę płynu pozostałego po gotowaniu, resztę odlej. Cieciorkę przełóż do blendera, dodaj wyciśnięty czosnek i sok z jednej cytryny. Miksuj na wysokich obrotach. Jeśli masa będzie bardzo gęsta dodaj trochę wody od gotowania. Na koniec dodaj chilli, tahini i szczyptę soli. Miksuj kilka minut. Hummus podawaj skropiony oliwą i przystrojony pietruszką. Albo od razu zjedz całą porcję jak ja :-)
Żeby przyspieszyć proces- sięgnij po cieciorkę z puszki. Nie trzeba jej gotować ani studzić. Hummus będzie gotowy w 5 minut.

Wracam do antropologii filmu. Jutro egzamin, od którego zależy moja akademicka przyszłość.

sobota, 16 kwietnia 2011

Chwalę się :-)

Od czasu do czasu moje artykuły lądują na okładce (no wiecie: sex sells). Nieco rzadziej ogromniasty billboard z reklamą ELLE ląduje na Chmielnej. A że obie okoliczności zaistniały, to się chwalę:

Ładną mamy okładkę, prawda? Zdjęcie podmienię na większą rozdzielczość, jak tylko będzie okazja. Póki co- wracam do łóżka z ciastkami owsianymi i wampirkami. Jak nie zjem wszystkich, ciastek, nie wampirków, to podam przepis.

czwartek, 14 kwietnia 2011

W pół drogi między Polską a Tajlandią czyli krewetki i kasza.


Lubię tajską kuchnię. Odpowiadają mi tamtejsze połączenia smaków: ostry, kwaśny, słodki. Na myśl o krewetkach i trawie cytrynowej przebieram nóżkami. Mleko kokosowe i pasta z fistaszków wprowadzają mnie w błogostan. I chociaż tradycyjna kuchnia tajska pewnie by mnie przerosła to lubię czasem zrobić coś a'la Thai. A że ostatnimi czasy lubię też kaszę to postanowiłam połączyć smaki. Wyszło ciekawie, chociaż są tacy, którzy do krewetek wolą ryż. Lubię jeszcze jedną rzecz: dania z jednego garnka. To prawie takie jest, pod warunkiem, że kaszę masz ugotowaną wcześniej i nie podsmażasz papryki. Ale do rzeczy.

Tajska potrawka z krewetkami i kaszą
przepis na 4 porcje

500 g krewetek
200 g kaszy jęczmiennej/ryżu
mała puszka mleka kokosowego
2 czubate łyżki masła orzechowego
1 puszka czarnej fasoli
1 puszka kukurydzy
1 duża czerwona papryka
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka kminu rzymskiego
1 łyżeczka imbiru
1/2 łyżeczki chilli
1/4 łyżeczki kurkumy
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
sok z połowy limonki
sól i pieprz
oliwa z oliwek
pietruszka i mięta, świeże


Kaszę/ryż ugotuj. Mleko kokosowe wymieszaj z masłem orzechowym. Dodaj wyciśnięty czosnek, kmin, imbir, chili, kurkumę i gałkę. Do marynaty (która konsystencją bardziej przypomina pastę) wrzuć sparzone krewetki (ja wolę black tiger, ale mogą być jakiekolwiek) i wszystko dokładnie wymieszaj. Odstaw do lodówki na minimum godzinę- im dłużej tym lepiej. Następnie rozgrzej 2 łyżki oliwy w woku/patelni i podsmaż krewetki. Pamiętaj, że nie musisz ich gotować- mrożone krewetki są już ugotowane, więc trzeba je tylko podgrzać. W międzyczasie paprykę pokrój na cienkie paski i podsmaż ją chwilę na niewielkiej ilości gorącej oliwy (stir-fry). Następnie dodaj kaszę, kukurydzę i fasolę. Całość podgrzewaj ok 5 minut, na koniec dodaj paprykę, skrop obficie sokiem z limonki, posyp posiekaną natką pietruszki i miętą. Proste, prawda?

środa, 13 kwietnia 2011

Marokański kurczak tażin (tajine).


Postanowiłam wypłynąć na głębsze wody i nie ograniczać się do kuchni zachodniej. Na pierwszy ogień poszło Maroko (pewnie dlatego, że marzy mi się Marrakesz). Tażin to nie tylko typowe marokańskie danie ale i nazwa naczynia służącego do jego przygotowania. Ale bez obaw- zwykła brytfanna/gęsiarka + palnik też dadzą radę. Kurczak smakuje zupełnie inaczej, a to za sprawą marynaty, do przygotowania której potrzebne będą między innymi cytryny konserwowe-tradycyjny składnik w kuchni arabskiej. Jak je przygotować? Są dwie opcje:

Błyskawiczne konserwowe cytryny

cytryny (dowolna ilość, do jednego słoiczka 330 ml mieszczą się dwie)
sól
woda

Cytryny trzeba dokładnie umyć, pokroić w ćwiartki i ułożyć na blaszce. Obficie posypać solą i do połowy zalać wodą. Następnie blaszkę przykryć folią aluminiową i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 120 C na 2.5 godziny. Po tym czasie cytryny opłukać, wsadzić do słoika i zalać pozostałym sokiem. Można je przechowywać w lodówce przez miesiąc. 

Cytrynowe pikle

Składniki są te same. Umyte i osuszone cytryny nacinamy wzdłuż, ale nie rozcinamy na pojedyncze ćwiartki. Cytryny natrzyj od środka solą (1 łyżeczka na owoc) i upchnij w litrowym słoiku (im więcej tym lepiej) a następnie zalej sokiem, tak by sięgał połowy słoika. Zamknij szczelnie i zagotuj (10 minut we wrzątku). Pikle będą dobre po 3 tygodniach, a w szczelnie zamkniętym słoiku wytrzymają nawet rok.

Oczywiście metod przygotowania jest wiele. Hindusi dodają do pikli mnóstwo przypraw, Amerykanie nie zalewają ich sokiem tylko octem. Co kraj to obyczaj. Grunt, żeby mieć pikle do tażin. Uwaga! KURCZAKA TRZEBA MARYNOWAĆ KILKA GODZIN!

Marokański kurczak tażin
przepis na 4 porcje

 6 ząbków czosnku
1 łyżeczka kminu rzymskiego
1 łyżeczka mielonego imbiru
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1 łyżeczka soli
1/2 łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
1 duża cebula
2 łyżki oleju
1 cytryna konserwowa
8 udek z kurczaka
kilka łodyg pietruszki i kolendry, związanych sznurkiem
1/4 łyżeczki mielonego szafranu (lub 4 nitki+ 1/4 łyżeczki kurkumy)
150 g zielonych oliwek bez pestek
pół pęczka pietruszki
pół pęczka kolendry


Wymieszaj czosnek, kmin, imbir, paprykę, sól i olej. Opłucz cytrynę, miąższ dodaj do marynaty a skórkę zachowaj na później. Dodaj pół posiekanej cebuli. Marynatę przelej do dużej, szczelnej torebki foliowej lub miski i przełóż do niej kurczaka. Dokładnie wymieszaj udka z marynatą i odstaw do lodówki na minimum 8 godzin (a najlepiej na 24h). Po tym czasie przełóż kurczaka do dużej brytfanny. Dodaj łodyżki kolendry i pietruszki, resztę cebuli, szafran i 1.5 szkl wody. Całość zagotuj a następnie duś pod przykryciem na małym ogniu przez 30 minut. Po tym czasie zdejmij pokrywkę i gotuj jeszcze 10 minut ,aby kurczak był miękki. Następnie wyjmij kurczaka z brytfanny (możesz przełożyć go na blachę, przykryć folią i wstawić do piekarnika, aby nie ostygł), zwiększ gaz i zacznij odparowywać sos-- powinien być dość rzadki. Posiekaj skórkę cytrynową, kolendrę, pietruszkę i oliwki i dodaj do sosu. Gotuj przez 5 minut. Kurczaka podawaj polanego sosem. Jako dodatek polecam kuskus, lub chlebki pita. Danie jest bardzo aromatyczne (kmin!) i oryginalne w smaku. A jeśli nie lubisz słonych potraw- zielone oliwki zastąp czarnymi.